Szczery list od założyciela
Krótko i szczerze: nie jestem fotografem.
Dla kontekstu: sam robię zdjęcia — weekendami, uliczne, z podróży — czysto hobbystycznie. Nie jestem zawodowcem, nie robię sesji dla klientów, i właśnie dlatego problem po stronie klienta widziałem bez filtra.
Jestem osobą po drugiej stronie linku, który wysyłasz klientom. Dwa lata temu razem z żoną siedliśmy, żeby wybrać zdjęcia z naszej sesji ciążowej na jednej z popularnych polskich platform — tej, której strona główna z dumą obiecuje „intuicyjne galerie”.
Śmialiśmy się.
Strona się załadowała. Zdjęć nie było. Spędziliśmy piętnaście minut, klikając w kółko, zanim w ogóle udało nam się je zobaczyć.
Zapłaciliśmy za konkretną liczbę finalnych zdjęć. W galerii było ich dużo więcej — i co gorsza, prawie wszystkie nam się podobały, przez co wybór był dziesięć razy trudniejszy. Jedyny sposób, żeby zaznaczyć ulubione, to ręczne klikanie serduszek i próba zapamiętania, które się nam podobały. Pliki miały bezsensowne nazwy z aparatu — _DSC4421.jpg — więc nie dało się o nich nawet rozmawiać: „Podoba mi się to.” „Które?” „To z tymi… oczami?”
Wymyśliliśmy więc własny system. Dzień pierwszy: serduszka na wszystko, co nie jest złe. Dzień drugi: zawężenie do drugiej puli. Dzień trzeci: ostateczny wybór. Trzy wieczory na wybór zdjęć z sesji, która trwała dwie godziny.
Jestem programistą od lat. Tamtego wieczora po raz pierwszy pomyślałem: „To ja po prostu zbuduję to lepiej.„ Wstałem od stołu i zacząłem pisać. Tak zaczęło się Artilio.
Dziś każda galeria w Artilio ma 5-gwiazdkowy system ocen, serduszka działają jak szósta gwiazdka, a każde zdjęcie ma stały numer galerii, który nie zmienia się przy sortowaniu. Dzięki temu Twoi klienci w końcu mogą po prostu powiedzieć: „Kochanie, zobacz #77. Kocham je.” — i naprawdę wiedzieć, o czym mówią.
Ostatnie dwa lata spędziłem, budując platformę, której życzyłbym sobie tamtej fotografce. Nie udaję, że znam Twoje rzemiosło. Wiem za to dokładnie, co jest popsute po drugiej stronie. Każda decyzja w Artilio jest podjęta z myślą o Was obojgu — o osobie, która robi zdjęcia, i o ludziach, którzy w końcu wybierają, które zatrzymać.
Zanim napisałem pierwszą linijkę kodu, rozmawiałem z kilkudziesięcioma fotografami, żeby zrozumieć, co naprawdę szwankuje w Waszej pracy. Nadal to robię — jeśli używasz Artilio (albo zajrzałeś i zrezygnowałeś), naprawdę chcę usłyszeć, czego brakuje.


















