„Wiem, jak to jest siedzieć po drugiej stronie linku z galerią.”
Nie jestem zawodowym fotografem. Jestem osobą, która spędziła trzy wieczory, próbując wybrać zdjęcia z małej sesji. Artilio zbudowałem po to, żeby Twoi klienci nigdy nie poczuli tej frustracji.
Dwa lata temu usiedliśmy z żoną, żeby wybrać zdjęcia z naszej sesji ciążowej. Na jednej z popularnych platform do galerii.
Strona się załadowała. Zdjęć nie było. Spędziliśmy piętnaście minut, klikając w kółko. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. „Co kliknąć, żeby zobaczyć zdjęcia?”
Kiedy już je zobaczyliśmy, zaczął się drugi problem. Przy dziesiątkach podobnych kadrów nie umieliśmy powiedzieć sobie nawzajem, o które zdjęcie chodzi. Trzeba było kliknąć zdjęcie, żeby zobaczyć generowaną nazwę z aparatu, która jest mało przydatna, kiedy chcesz szybko dyskutować z kimś o zdjęciach. Coś w stylu: IMG/DSC_1923.
W dodatku podobała nam się niemal cała galeria. Było to wielokrotnie więcej niż budżet, jaki przeznaczyliśmy na zdjęcia. Trzeba było odrzucić mnóstwo kadrów, które naprawdę lubiliśmy.
Wymyśliliśmy więc własny system. Dzień pierwszy: serduszka na wszystko, bez ograniczeń zaznaczaliśmy wszystko, co nam się podobało. Dzień drugi: z zaznaczonych zostawialiśmy tylko najlepsze. Dzień trzeci: najlepsze z najlepszych, aż zmieściliśmy się w budżecie. Trzy wieczory na wybór zdjęć z sesji, która trwała dwie godziny.
Jeśli jesteś fotografem, Twój klient przechodzi przez to za każdym razem. A Ty dostajesz selekcję później i mniej pewną.




















